franki szwajcarskie w banknotach
Kredyty walutowe

Kredytobiorcy posiadający zobowiązania powiązane z kursem franka szwajcarskiego od lat zmagają się z nieuczciwymi mechanizmami finansowymi. Problem ten wynika bezpośrednio z klauzul abuzywnych, które sztucznie zawyżały salda zadłużenia oraz miesięczne raty. Weryfikacja faktycznych kosztów poniesionych na rzecz instytucji finansowej stanowi punkt wyjścia do skutecznego dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Precyzyjne ustalenie skali nadużyć pozwala ocenić opłacalność procesu i wybrać optymalną strategię prawną w walce o odzyskanie własnych pieniędzy.

Skąd bierze się nadpłata w kredycie we frankach szwajcarskich?

Z prawnego punktu widzenia nadpłata jest sumą nienależnie pobranych świadczeń, wyegzekwowanych przez bank na podstawie bezskutecznych zapisów regulaminowych. Mechanizm tworzenia sztucznego zadłużenia opierał się na indeksacji oraz denominacji – instytucje finansowe udzielały kapitału w polskich złotych, ale przeliczały go na walutę obcą. Usunięcie tych nieuczciwych klauzul z dokumentacji całkowicie burzy dotychczasowy harmonogram spłat, a pobrane przez lata środki muszą zostać precyzyjnie rozliczone na nowo. Taki obrót spraw pozbawia pożyczkodawcę prawa do zatrzymania nadwyżek wykraczających poza faktycznie udostępniony kapitał początkowy.

Orzecznictwo w tym zakresie zostało już mocno ugruntowane przez liczne wyroki TSUE (m.in. w przełomowej sprawie C-260/18) oraz polskie sądy (w tym uchwałę Sądu Najwyższego III CZP 25/22), dając otwierając osobom poszkodowanym realną drogę do odzyskania środków. Aby jednak w pełni zrozumieć, w jaki sposób na koncie klienta narosły tak potężne różnice, należy rozłożyć na czynniki pierwsze samą strukturę kredytu walutowego. Na ostateczną kwotę do zwrotu w przypadku wygranej sprawy cywilnej składają się głównie dwa niezależne od siebie mechanizmy, które wspólnie drenowały portfele konsumentów każdego miesiąca.

Mechanizm ukrytego spreadu walutowego

Pierwszą składową nadpłat była różnica między kursem kupna a sprzedaży waluty, stanowiąca dodatkowy, ukryty zysk banku. Kiedy klient otrzymywał wypłatę złotówek na zakup nieruchomości, bank stosował zaniżony kurs kupna franka, co od razu sztucznie pompowało początkowe saldo zadłużenia w obcej walucie.

Z kolei podczas comiesięcznej spłaty raty kapitałowo-odsetkowej stosowano zawyżony kurs sprzedaży, wymuszając na konsumencie przelewanie znacznie wyższych kwot. Brak powiązania tych tabel z obiektywnymi wskaźnikami rynkowymi pozwalał pożyczkodawcy na swobodne i arbitralne manipulowanie wysokością raty.

Wpływ wahań kursu na ostateczne saldo zadłużenia

Drugim, o wiele bardziej drastycznym czynnikiem napędzającym spiralę długów były makroekonomiczne wahania samego kursu szwajcarskiej waluty na rynkach międzynarodowych. Kiedy wartość tego pieniądza gwałtownie szybowała w górę w wyniku globalnych zawirowań, automatycznie rosło saldo zadłużenia klienta wyrażone w złotówkach. Zjawisko to miało miejsce pomimo sumiennego, regularnego uiszczania rosnących płatności przez kredytobiorcę. Wadliwa konstrukcja umów przenosiła absolutnie całe ryzyko walutowe na barki konsumenta, co doprowadziło do absurdalnych sytuacji, w których po kilkunastu latach spłacania kapitału dług nierzadko przewyższał pierwotną kwotę pożyczki.

Różnica między odfrankowieniem a nieważnością umowy

Sposób ostatecznej rekalkulacji pobranych środków zależy od orzeczenia sądu, który kształtuje model rozliczeń między zwaśnionymi stronami.

Pierwszą ścieżką orzeczniczą jest tak zwane odfrankowienie kredytu. Polega ono na wykreśleniu z kontraktu niedozwolonych mechanizmów przeliczeniowych przy jednoczesnym utrzymaniu go w mocy na przyszłość. Zobowiązanie traktuje się w takiej sytuacji tak, jakby od samego początku było zaciągnięte w polskiej walucie, ale z zachowaniem korzystnego oprocentowania opartego o historyczny wskaźnik LIBOR lub SARON. Nadpłata powstaje tutaj jako różnica między wysokimi ratami faktycznie zapłaconymi, a niższymi kwotami, które klient powinien był uiszczać w wariancie mieszanym.

Zdecydowanie powszechniejszym i zazwyczaj znacznie bardziej opłacalnym dla konsumenta rozwiązaniem jest jednak całkowite unieważnienie umowy kredytowej, o którym więcej można przeczytać w naszym artykule “Na czym polega unieważnienie umowy kredytowej? Kompleksowy poradnik krok po kroku”. Ten wariant oznacza uznanie, że kontrakt obarczony rażącymi wadami prawnymi nigdy nie został skutecznie zawarty i nie wywołuje skutków prawnych. Konsekwencją takiego rozstrzygnięcia jest bezwzględny obowiązek wzajemnego zwrotu wszystkich spełnionych świadczeń finansowych, oparty na tak zwanej teorii dwóch kondykcji. Kredytobiorca odzyskuje w całości wpłacone raty, historyczne prowizje oraz pobrane opłaty dodatkowe, a bank może domagać się wyłącznie zwrotu czystej, nominalnej kwoty udostępnionego wcześniej kapitału.

Samodzielne wyliczenie nadpłaty krok po kroku

Oszacowanie skali nienależnie pobranych świadczeń we własnym zakresie wymaga wnikliwej, matematycznej rekonstrukcji kilkunastoletniej historii rozliczeń. Aby w ogóle przystąpić do stworzenia własnego modelu w arkuszu kalkulacyjnym, należy krok po kroku wyodrębnić z dokumentacji kluczowe zmienne niezbędne do wykonania równania:

  • Dokładna kwota wypłaconego kapitału – przeliczona i zaksięgowana w złotówkach według zaniżonego kursu kupna z dnia faktycznego uruchomienia środków.
  • Wysokość stawki referencyjnej – precyzyjne, giełdowe notowania wskaźnika LIBOR lub SARON dla każdego poszczególnego miesiąca trwania umowy.
  • Bieżące i historyczne marże banku – stałe lub zmienne wartości dodawane do oprocentowania, wynikające z regulaminu lub podpisywanych aneksów.
  • Parametry ubezpieczeń okołokredytowych – konkretne kwoty pobrane tytułem składek na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego (UNWW) czy drogich polis na życie.

Samodzielny proces analityczny napotyka jednak na istotne trudności wynikające z dynamiki rynków finansowych i ciągłych fluktuacji stawek referencyjnych w ubiegłych latach. Ręczne dopasowywanie tych skomplikowanych wartości do każdej pojedynczej raty jest zadaniem wybitnie żmudnym i obarczonym bardzo dużym ryzykiem błędu ludzkiego. Drobna pomyłka w wyliczeniu marży lub zastosowaniu niewłaściwego kursu z danego dnia lawinowo nawarstwia się przez kolejne miesiące trwania zobowiązania. Daje to w ostatecznym efekcie zupełnie nierealistyczną sumę do zwrotu, która po prostu nie obroni się podczas merytorycznego starcia z bankowymi analitykami na sali sądowej.

Dokumenty niezbędne do precyzyjnego oszacowania kwoty zwrotu

Fundamentem jakiejkolwiek miarodajnej analizy merytorycznej pozostaje pozyskanie oficjalnych pism bezpośrednio z placówki, która pierwotnie udzieliła finansowania hipotecznego. Oparcie wyliczeń wyłącznie na własnych notatkach czy okrojonych wyciągach ze standardowego konta osobistego zazwyczaj okazuje się niewystarczające, ponieważ brakuje tam szczegółowego rozbicia kosztów. Aby ustalić precyzyjne wartości do wyliczeń, należy skompletować następujący pakiet dokumentów:

  • Pełna historia spłat kredytu – oficjalne zaświadczenie z banku uwzględniające daty księgowania poszczególnych rat oraz dokładny podział na kapitał i odsetki.
  • Umowa kredytowa wraz z regulaminem – dokumenty zawierające główne zapisy o indeksacji lub denominacji oraz zasady tworzenia bankowych tabel kursowych.
  • Wszystkie podpisane aneksy – ze szczególnym uwzględnieniem porozumień zawartych po wejściu w życie ustawy antyspreadowej, pozwalających na spłatę bezpośrednio w walucie obcej.
  • Dowody wniesienia opłat dodatkowych – form